Czasami jedyne, co zostaje z ogniska, to popiół....
-mamo, tato… - zawiesił się Maciek stojąc z Mirandą
naprzeciw swych rodziców – to jest moja dziewczyna.
Miranda wysłała na powitanie gorącego całuska.
-och, głuptasie przecież my znamy Mirandę i to bardzo dobrze
– odparła nadopiekuńcza mama, głaszcząc swojego syna po bujnych włosach.
Miranda przeliterowała bez dźwiękowo litery ‘ WTF’, kierując
je Maćkowi.
Cała epika po przywitaniu postanowiła udać się na lunch do
pobliskiej restauracji. Mirandzie i Maćkowi udawanie naprawdę się udawało,
przez moment zapomnieli nawet, że nie są już ze sobą.
-dzieci moje kochane – zaczął ojciec wycierając swe usta o
chusteczkę, kiedy zjadł już swoje zamówione danie – nadeszła ta pora, w której
powinniśmy porozmawiać o trudnym dla nas temacie..
Maciek i Miranda popatrzyli na siebie pytającym spojrzeniem. Po chwili krępującą ciszę przerwała mama skoczka.
-chcieliśmy się dowiedzieć, kto będzie was uczył WDŻ?
Wiecie, że to bardzo ważna lekcjach, na którą powinniście uczęszczać.
-mamo ! – mówi zawstydzony Maciek.
-co mamo? Pierw ‘ mamo ‘, a potem‘ co na to tato ? ‘ i ‘ nastoletnie ciąże ‘.
17:50
-na kogo jeszcze czekamy !? –krzyczy zniecierpliwiona Ellie
stojąc przed szkołą wraz ze znajomymi.
-czekamy jeszcze na Luisa Suareza i Roberta Pattinsona.
Chłopaki szukając bardziej krwistego mięsa na ognisko – odparł ze spokojem
ducha Kaka – będziemy szli dość długo, wiec lepiej sprawcie jeszcze raz, czy
macie ze sobą kiełbaski i banany – mówiąc to Ricardo spoglądnął spod byka na
Mirandę.
-no co ? - odrzeka Miranda, dokańczając swe zdanie - ‘ jedz
owoce i warzywa to na zdrowie twoje wpływa ‘ – głosi dziewczyna swoje hasło.
Kiedy w końcu wampiry również wstawiły się pod szkołą, cała
1c udała się za wychowawcą, który trzymał się swojego poręcznego kompasu.
-czekacie ! – nakazuje Kaka – musimy wyznaczyć północ,
ponieważ ten kierunek wyznacza nam trasę, który doprowadzi nas do celu. Kto się
na tym zna? – zadaje pytanie nauczyciel.
-ja ! – zgłasza się na ochotnika Piotr
-a ty kto ? - dopytuje katecheta
-Jestem Piotr HEHE Żyła.
Skoczek stanął na przodzie grupy. Rozglądnął się wokół
siebie, a po chwili polizał swojego wskazującego palca, po czym uniósł go w
górę. Mężczyzna tym sposobem chciał wyznać północ, dzięki wiatrowi, który wiał.
-i gdzie wieje? – pyta zażenowany Kaka.
-dziwne, hehehe -
odrzekł Piotr spoglądając na swojego jeszcze mokrego od śliny palca – wszędzie
wieje. To chyba halny hehe.
-Piotrek, halny w Monachium? – pyta Maciek wykrzywiając na wszystkie strony swoją buzię.
-jak halny zawieje to do Monachium zajedzie hehe – odparł Piotrek.
Po chwili Zack Efron wraz z pomocą Kaki wyznaczył kierunek trasy.
-głodny jestem – mówiąc to Erik wyciągnął z plecaka Mirandy banana i zaczął spożywać pokarm.
-Maciek – zagaja Miranda – macie AMARENE ?
-oczywiście! To podstawa – śmieje się skoczek pokazując
zawartość procentów w swoim plecaku.
Po 5 minutach Kaka gwałtownie się zatrzymał, tak, że grupa,
która szła centralnie za nim nie wyhamowała i niektórzy popadali na ziemie.
-oszalał pan !? – krzyczy Vanessa widząc swoją brudną
sukienkę od błota.
Nauczyciel zlekceważył słowa dziewczyny, a po chwili
oznajmił, że znajdują się na miejscu. Uczniowie popatrzyli się na siebie z
nietęgą miną.
-panie! Znajdujemy się na orliku gimby ! - mówi delikatnie zdziwiona i oburzona Ellie.
-owszem. Pierw na orliku zagramy w palanta, a następnie
rozpalimy sobie na murawie ognisko – mówi zadowolony od ucha do ucha Ricardo.
-mamy rozpalać ognisko na sztucznej trawie? – dopytuje się
Manuel.
-nie gadać! O tej porze szkoła jest zamknięta, jednak
nauczyciele ten placówki okazali się tak serdeczni, że zostawili mi klucze od
szatni. Idźcie się przebrać, stoję już na was czekają – mówi Kaka siedząc już
na swoim rozkładanym krześle, mając na sobie okulary przeciwsłoneczne i czytając
swoją ulubioną książkę’ Pod Presją ‘ napisaną przez Jerzego Dudka.
Wkrótce po tym, każdy rozszedł się w kierunki szatni. U
dziewczyn w pomieszczeniu znalazła się niemiła niespodzianka. Na podłodze
leżały czarne kulki, będące nieoderwanym ogniwem murawy na orliku.
-komu kawy ? – śmieje się Taylor widząc te trociny na ziemi.
Po chwili kiedy wszyscy byli już przebrali w szaty, które
pozostawił im Kaka, uczniowie powrócili na boisko. Wychowawca starał się
wytłumaczyć wszystkie zasady gry, jednak, że klasa 1c była dość nieinteligentna
umysłowo po 15 minutach wyjaśniania dał sobie z tym spokój. Wkrótce młodzież
podzieliła się na dwie drużyny, po czym rozpoczęła się gra, a Kaka postanowił rozpocząć swoje wyszydełkowanie.
Ellie i Miranda
były tak zaangażowane w grę, że aż wcale, dlatego rozłożyły się na środku
murawy, robiąc, przy tym totalną olewkę.
-wiesz, chyba w końcu powiem Manuelowi, żebyśmy skończyli
udawać parę – zwierza się Ellie siostrze.
-nie gadaj ! – mówi zdziwiona Miranda – pasujecie do siebie.
-Manu jest spoko, ale wiesz… nie kocham go -odpowiada wstydliwie Ellie – a ty jak tam w
sprawach sercowych? – dopytuje się siostra.
-nie uwierzysz, ale…. – przeciąga Mira – chyba zakochałam
się w Eriku.
-coooooooooooooo?
Po palancie:
-dobrze, w takim razie nadszedł ten czas, w którym zabieramy
się za odpalanie ogniska – mówi Kaka wyciągając ze swojego plecaka rozkładany
grill.
-panie ! Na tym grillu pomieszczą się z jakieś 4 kiełbasy, a
jest nas 20 osób – krzyczy Bastian przeżuwając swoje chipsy.
-wiem, dlatego to ognisko to wasza lekcja cierpliwości –
zaczyna snuć swoje przemyślenia Ricardo.
Kiedy chłopaki rozpalili grill, od razu Vanessa i jej
przyjaciółki dobrały się do grilla, blokując reszcie dostęp do niego. Każdy w
takim razie postanowił zająć się sobą, czekając na swoją kolej zagrillowania
mięsa. Jedyni postanowili pograć w kosza, siatkówkę, tenisa, inni zaś położyli
się na murawie, a trzeci zaczęli kombinować, jak przysmażyć kiełbasy nie
czekając na swoją kolej. Ellie i Miranda zaliczały się do tej grupy, która
siedziała na orliku opalając swe blade ciała.
Obok nich spoczywała Vanessa z
Erkiem, oraz Bastian z Taylor, skoczkowie, a także Luis Suarez.
-fuuuuj gościu ! Co ty robisz ? – krzyczy Ellie patrząc na
Suareza jedząc żywego robaka.
Luis zrobił oburzoną minę dodając:
-no co? Żeby życie miało smaczek – raz stonoga, raz robaczek !
Cała ekipa słysząc te słowa od razu wycofała się od
szalonego piłkarza. Po 3 godzinach do grilla w końcu dorwały się siostry, skoczkowie
oraz Bastian i Erik.
-kochanie, siedź sobie. Ja ci zagrilluje wszystko co trzeba
– mówi Erik do Vani.
-od dziękuję, dziękuję, BARDZO, BARDZO DZIĘKUJĘ –
podśpiewuje oraz drze łacha Miranda,
odrzekając na słowa Erika, które nie były kierowane do niej.
Po paru minutach Ellie tak zgrillowała swoją kiełbasę, że
pozostał po niej tylko czarny węgiel, z którego się kruszyło. Banan Mirandy
wcale nie wyglądał lepiej, jednak wyróżniał się tym, że z owoca, aż się
pieniło. Dziewczyny wyrzuciły swoje marnie przyrządzone jedzenie, jednak po
chwili Manuel wraz z Maćkiem postanowili siostrom oddać swoje kiełbasy, a sami
zabrali się na nowo z grillowaniem.
-robimy skręty? – śmieje się Taylor zawijając w liścia
sztuczną trawę z orlika.
Wszyscy wybuchnęli śmiechem, oprócz Kaki, który na słowo ‘
skręt ‘ zareagował bardzo zdumiewająco. Taylor tym pytaniem doprowadziła do 30
minutowej pogadanki Kaki, na temat szerzącej się narkomani. Kiedy siostry
zjadły już swój pokarm, dziewczyny postanowiły zabrać się za pianki ‘ JOJO ‘.
Dziewczyny zwęglały je do tego stopnia, że pianka nabita na wykałaczkę ukazała
się w ogniu.
-zimne ognie – śmieje się Piotrek widząc zabawę Ellie i
Mirandy.
Po kolejny godzinach, większość klasy nadal oczekiwała na
swoją kolei zagrillowania kiełbasy, inni natomiast postanowili zająć się sobą.
Maciek wyciągnął ze swojego plecaka procenty, a Manuel popitki i zagryzki.
-ludu zgromadzony, bawimy się – śmieje się Maciek pokazując
na dobra, które przynieśli.
Po chwili:
-Manuel, musimy pogadać
- zaczyna Ellie – wiesz, chyba już zakończymy naszą zabawę w związek.
-jasne, rozumiem – mówi Manu, uśmiechając się do dziewczyny
– miło mi, że mogłem ci pomóc.
-to ja dziękuje – mówi Ellie posyłając całusa w policzek
skoczkowi.
-no proszę, proszę – mówi Bastian krzyżując swe dłonie – tak
to się mnie okłamywało.
W tej samej chwili:
-brrr, zmarzłam – mówi Miranda do Taylor.
Słysząc te słowa Erik od razu podbiegł do Mirandy użyczając
jej swoją ciepłą bluzę.
-nie musisz, daj Vani – odburknęła Miranda.
-hahaha, nie mów, że jesteś zazdrosna. – mówi Erik.
-aaaaaaaaaaaaaaaaa ! – krzyczy reszta uczniów – POŻAAAAR !
Siostry, Taylor, skoczkowie, Erik i Bastian gwałtownie się
odwróciły, zauważając, że orlik zaczyna się palić. Wszyscy zaczęli biegnąć ku
wyjścia.
-chłopaki ! – krzyczy Kaka – wystawiajcie fujarki.
-mamy grać teraz na fujarkach? – pytają chłopcy z 1c.
-oczywiście, że nie ! Macie LAĆ. Trzeba ugasić płomień –
rozkazuje Kaka.
Nikt oczywiście nie posłuchał nauczyciela. Każdy kierował
się ku wyjścia. Miranda biegnąc raptem się przewróciła, a płomienie ognia, były
tuż koło niej. Widząc to Erik prędko podbiegł do Mirandy biorąc ją na ręce.
Ricardo w końcu postanowił zadzwonić po straż pożarną. Piotrek również
postanowił to uczynić, jednak wykręcił nie ten numer, co trzeba, wzywając, przy
tym policję.
-aaaaa, włosy mi się palą – panikuje Vani – to wszystko
twoja wina! Powinieneś wziąć mnie na ręce, a nie Mirę – krzyczy dziewczyna do
Erika.
Chłopak nie zważając na jej słowa uratował jej włosy wylewając
na nią butelkę wody, którą miał przy sobie.
-mamy pierwszego splesza! – dowcipkuje Mario Gotze.
-panieee ! Mamy ofiarę
- krzyczy tłum.
Ricardo podbiegł natychmiast do osoby, która leżała na
ziemi. Był to Bastian.
-zaczadził się dymem – mówią chórem koledzy, nie wiedząc co
począć.
-nie reaguje, zawołaj o pomoc, brak prawidłowego oddechu –
klepie formułkę Erik, by reszta robiła to co on mówi.
-Bastian ! - rzuciła
mu się w ramiona Ellie.
-co ty robisz? – pyta zdziwiona Taylor –to mój chłopak! - mówiąc to dziewczyna objęła nieprzytomnego Bastiego.
Po chwili zjechała się straż pożarna, policja i pogotowie
ratunkowe. Policja zauważyła od razu walające się po orliku procenty. Ricardo
nie przyznał się, że jest nauczycielem, ponieważ od razu groziło, by to jemu
dyscyplinarką. Przyznał się, że 20 uczniów są jego dziećmi, dlatego Kaka
zapłacił jedynie mandat i dostał upomnienie. Pogotowie zajęło się Bastinem,
który wkrótce oprzytomniał, natomiast straż pożarna ugasiła ogień.
-przepraszam bardzo – skrada się wstydliwie Piotr hehe Żyła
do strażaków.
-co jest młodzieńcze? – dopytują służby.
-mój kotek Teodor wszedł dzisiaj na drzewo - bananowca i nie
chce do tej pory stamtąd zejść, czy mogli, by panowie to załatwić?
-co on tam robi? – pytają strażacy
-no jak to co? Prostują banany !