piątek, 25 lipca 2014

4. Impreza

Starość nie radość. Młodość nie trzeźwość.

- i jak wyglądam - mówi Miranda chodząc po pokoju jak prawdziwa modelka w cudownej sukience.



-nie moje klimaty, ale jest dobrze - odpowiada doradczyni Ellie, sama próbując dopiąć się w swojej kreacji.
Wkrótce dziewczyny były zrobione już na bóstwo.


 Ellie jednak po chwili jednak zwątpiła.
-po co my w ogóle idziemy na tą durnowatą imprezę. Nie mam ochoty patrzeć na tych piłkarzy.
-daj spokój! Będziemy tam tylko dlatego, żeby udowodnić tym ćwokom, że nie jesteśmy dziećmi, jakimiś siostrami braciszka, tylko prawdziwymi babami - mówi dzielnie Miranda.
-nie obchodzi mnie co będą o mnie myśleć. Pierw chciałam pokazać im kto tu rządzi, ale naprawdę nie mam ochoty nawet na nich patrzeć.
-w sumie prawda...wyjdźmy z Rayanem i Ianem do jakiegoś klubu tu w Dortmundzie.
Nagle do Ellie przyszła wiadomość:

*Od Ian:

Przepraszamy was bardzo, ale dzisiaj nie będziemy mogli wam pomóc. Wypadła nam bardzo pilna sprawa.

Po przeczytaniu SMS'a dziewczyna od razu powiadomiła o tym swoją siostrę. Dziewczyny były totalnie załamane. Postanowiły jednak, że same wybiorą się do jakiegoś pobliskiego klubu.
-może jednak zostaniecie? Ojciec pojechał po Lewego do Monachium i będzie dopiero jutro. Będzie fajnie - przekonuje Lukas siostry by jednak pozostały w domu.
Mira i Ellie pomimo zachęt brata postanowiły w sukniach prawie galowych pójść i dobrze się zabawić we dwie. Od brata dostały GPS'a, by zaprowadził je pomyślnie do najbliższego klubu.
-tylko grzeczne bądźcie - mówi Poldi na koniec.
Wkrótce dziewczyny dotarły do celu. Przed sobą ujrzały tłumy ludzi, którzy próbowali dostać sie do środka. Niestety ochroniarz podejrzanych typów nie miał zamiaru nawet wpuszczać. Siostry były trochę podenerwowane. Nie znały w ogóle tego miejsca, a w dodatku, niektórzy ludzie stojący obok nich zachowywali się podejrzanie. Dziewczyny złapały się pod rękę i szybko zdecydowały wejść do klubu. Wszystkie niepotrzebne rzeczy zostawiły w szatni, a następnie udały się na parkiet.



Tam po chwili podeszły do barmana, by zamówić podwójne whisky. Kiedy były już po 10 kieliszku alkoholu poszły wśród ludzi i zaczęły tańczyć.




Tam od razu zaczęli przystawiać się do nich jakieś typy. Ellie i Mira były jednak tak pijane, że świetnie się z nimi bawiły.
-no ruszaj tą pupcią mała - mówi tańczący przy Mirandzie napalony gościu.
Wkrótce Ellie siedziała na jakiejś kanapie obściskując się z nieznajomym Niemcem. Siostry nie były świadome swoich dokonań. Nie wiedziały, że drugiego dnia będą wszystkiego żałować.

W TYM SAMYM MOMENCIE:

-bara, bara, bara, bere, bere, bere - podśpiewuje Manuel Neuer.



W domu Kloppa działo się istne szaleństwo. Mimo tego, że zabawa miała odbyć się na normalnych warunkach, piłkarze Monachium przybyli na imprezę w swoich bawarskich ciuchach z OKTOBERFEST. 
















W salonie Manuel wraz z Thomasem już od samego początku wywijali swoje tańce połamańce.



-bania u cygana, bania u cygana do ranaaa ! - krzycząc to Poldi polał wódki Bastianowi, a po chwili zaczął tańczyć z Bastim belgijskiego.
Wkrótce piłkarze urządzili sobie małe karaoke.


Jako pierwszy do śpiewania wyrwał się Miro. Biorąc megafon dodał:
-dedykują tą piosenkę Jurgenowi. Kocham cię na zabój ! - mówiąc to Miroslav rozpoczął śpiew piosenki Whitney Houston - I Will Always Love You.
Na piłkarzy romantyczne wyznanie Mira, nie zrobiło większego znaczenia. Od dawna wiedzieli, że mężczyzna ma nie po kolei w głowie.
Gdy piłkarz skończył wyć piosenkę Whitney do mieszkania wszedł mężczyzna podtrzymując w swych ramionach dwie, ledwo trzymające się dziewczyny. Jak się okazało była to Ellie wraz z Mirandą. Mężczyzna, który ich podprowadził do domu był zwykłym taksówkarzem. Koło drzwi stał akurat Bastian z Manuelem z ogromnym kubkiem piwa.



-przepraszam - zaczepia taksówkarz Bastiego i Manuela - dziewczyny twierdzą, że w tym domu mieszkają ich bracia, może to w jesteście nimi?
Bastian i Manuel byli zmieszani. Nie wiedzieli kompletnie co odpowiedzieć. Po chwili namysłu potwierdzili słowa taksówkarza. Bastian wciągnął z kieszeni kilka drobniaków i dał je mężczyźnie, a po chwili wspólnie z Manuelem trzymali swoimi silnymi rękoma dziewczyny.
-patrz Mira, ale nam się brzyyyydaleee trafiłyy - wskazuje palcem Ellie Bastiana, będąc w jego ramionach.
-noooo, jakieś germańskie te rysy - odparła Miranda trzymając się mocno Manuela, by zaraz nie wylądować na ziemi.
Całą sytuację dostrzegł Lukas. Szybko więc podbiegł do nich, niestety będąc również pijany przez przypadek popchnął Manuela i Bastiana, a ci nie utrzymując równowagi wylali całą zawartość piwa na Mirandę i Ellie.
-NIEEEEEEEE ! - krzyczy Miranda - tylko nie moja sukienka.
-FUCK! Ona była od paprockiego- brzozowskiego - jęczy Ellie - nie darujemy wam tego !
Sukienki sióstr bardzo szybko zmieniły barwę swojego wyglądu, a w dodatku smród piwa przeszedł również na nie. Dziewczyny rzuciły się z pięściami na chłopaków. Miranda zaczęła bić Manuela, ten jednak nawet nie drgną, dopiero po paru sekundach zorientował się, że ktoś usiłuje go bić.
-dziewczynko, nawet się nie fatyguj - śmieje się Manuel.
Ellie w tym samym czasie, trochę ostrzej niż Miranda zaczęła bić Bastiana. Ten jednak chwycił mocno jej ręce, przybliżył ją do siebie i oznajmił:
-nigdy więcej tego nie rób - mówi Bastian trzymając kruche ciało dziewczyny.
Ellie napłynęły łzy do oczu. Była przerażona grozą chłopaka. Bastian widząc jej łzy, postanowił ją delikatnie puścić. Gdy dziewczyna miała już wolne ręce natychmiast kopnęła chłopaka w jaja. Bastian, aż zawył z bólu. Jednak wkrótce każdy skupił wzrok na Mirandzie i Manuelu. Dziewczyna zaczęła gryźć chłopaka niczym Suarez.
-CZY WY JESTEŚCIE NORMALNI !? - krzyczy Lukas widząc Mirandę dobierającą się do krwi Neura i Bastiana zwijającego się z bólu.
Nagle do Lukasa przyszedł SMS:

*Od braciszka

Hejcia ;) Jesteśmy już w Dortmundzie, otwórz za jakieś 10 min. drzwi bo tatuś kluczy nie wziął. Całuski.

Lukas widząc tą wiadomość był przerażony. Szybko powiedział chłopakom o całej sprawie. Lukas nie chciał, by ojciec widział Ellie i Mirandę pijane, dlatego postanowił wziąć wszystko na siebie. Poprosił Manuela i Bastiana, by ci szybko udali się do hotelu z dziewczynami.
-ojciec nie może zobaczyć je w tym stanie. Proszę was, jutro rano przyprowadźcie je trzeźwe do nas.


Bastian i Manuel nie byli zachwycili tym pomysłem. 





Jednak pomyśleli ' czego nie robi się dla przyjaciół ' i biorąc dziewczyny na barana wyszli w domu poszukując jakiegoś hotelu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.