Starość nie radość. Młodość nie trzeźwość.
- i jak
wyglądam - mówi Miranda chodząc po pokoju jak prawdziwa modelka w cudownej
sukience.
-nie moje
klimaty, ale jest dobrze - odpowiada doradczyni Ellie, sama próbując dopiąć się
w swojej kreacji.
Wkrótce
dziewczyny były zrobione już na bóstwo.
Ellie jednak po chwili jednak zwątpiła.
-po co my w
ogóle idziemy na tą durnowatą imprezę. Nie mam ochoty patrzeć na tych piłkarzy.
-daj
spokój! Będziemy tam tylko dlatego, żeby udowodnić tym ćwokom, że nie jesteśmy
dziećmi, jakimiś siostrami braciszka, tylko prawdziwymi babami - mówi dzielnie
Miranda.
-nie
obchodzi mnie co będą o mnie myśleć. Pierw chciałam pokazać im kto tu rządzi,
ale naprawdę nie mam ochoty nawet na nich patrzeć.
-w sumie
prawda...wyjdźmy z Rayanem i Ianem do jakiegoś klubu tu w Dortmundzie.
Nagle do
Ellie przyszła wiadomość:
*Od Ian:
Przepraszamy
was bardzo, ale dzisiaj nie będziemy mogli wam pomóc. Wypadła nam bardzo pilna
sprawa.
Po
przeczytaniu SMS'a dziewczyna od razu powiadomiła o tym swoją siostrę.
Dziewczyny były totalnie załamane. Postanowiły jednak, że same wybiorą się do
jakiegoś pobliskiego klubu.
-może
jednak zostaniecie? Ojciec pojechał po Lewego do Monachium i będzie dopiero
jutro. Będzie fajnie - przekonuje Lukas siostry by jednak pozostały w domu.
Mira i
Ellie pomimo zachęt brata postanowiły w sukniach prawie galowych pójść i dobrze
się zabawić we dwie. Od brata dostały GPS'a, by zaprowadził je pomyślnie do
najbliższego klubu.
-tylko
grzeczne bądźcie - mówi Poldi na koniec.
Wkrótce
dziewczyny dotarły do celu. Przed sobą ujrzały tłumy ludzi, którzy próbowali
dostać sie do środka. Niestety ochroniarz podejrzanych typów nie miał zamiaru
nawet wpuszczać. Siostry były trochę podenerwowane. Nie znały w ogóle tego
miejsca, a w dodatku, niektórzy ludzie stojący obok nich zachowywali się
podejrzanie. Dziewczyny złapały się pod rękę i szybko zdecydowały wejść do
klubu. Wszystkie niepotrzebne rzeczy zostawiły w szatni, a następnie udały się
na parkiet.
Tam po chwili podeszły do barmana, by zamówić podwójne whisky.
Kiedy były już po 10 kieliszku alkoholu poszły wśród ludzi i zaczęły tańczyć.
Tam od razu zaczęli przystawiać się do nich jakieś typy. Ellie i Mira były
jednak tak pijane, że świetnie się z nimi bawiły.
-no ruszaj
tą pupcią mała - mówi tańczący przy Mirandzie napalony gościu.
Wkrótce
Ellie siedziała na jakiejś kanapie obściskując się z nieznajomym Niemcem.
Siostry nie były świadome swoich dokonań. Nie wiedziały, że drugiego dnia będą
wszystkiego żałować.
W TYM SAMYM
MOMENCIE:
-bara,
bara, bara, bere, bere, bere - podśpiewuje Manuel Neuer.
W domu
Kloppa działo się istne szaleństwo. Mimo tego, że zabawa miała odbyć się na normalnych
warunkach, piłkarze Monachium przybyli na imprezę w swoich bawarskich ciuchach
z OKTOBERFEST.
W salonie Manuel wraz z Thomasem już od samego początku wywijali
swoje tańce połamańce.
-bania u
cygana, bania u cygana do ranaaa ! - krzycząc to Poldi polał wódki Bastianowi,
a po chwili zaczął tańczyć z Bastim belgijskiego.
Wkrótce
piłkarze urządzili sobie małe karaoke.
Jako pierwszy do śpiewania wyrwał się
Miro. Biorąc megafon dodał:
-dedykują
tą piosenkę Jurgenowi. Kocham cię na zabój ! - mówiąc to Miroslav rozpoczął
śpiew piosenki Whitney Houston - I Will Always Love You.
Na piłkarzy
romantyczne wyznanie Mira, nie zrobiło większego znaczenia. Od dawna wiedzieli,
że mężczyzna ma nie po kolei w głowie.
Gdy piłkarz
skończył wyć piosenkę Whitney do mieszkania wszedł mężczyzna podtrzymując w
swych ramionach dwie, ledwo trzymające się dziewczyny. Jak się okazało była to
Ellie wraz z Mirandą. Mężczyzna, który ich podprowadził do domu był zwykłym
taksówkarzem. Koło drzwi stał akurat Bastian z Manuelem z ogromnym kubkiem piwa.
-przepraszam
- zaczepia taksówkarz Bastiego i Manuela - dziewczyny twierdzą, że w tym domu
mieszkają ich bracia, może to w jesteście nimi?
Bastian i
Manuel byli zmieszani. Nie wiedzieli kompletnie co odpowiedzieć. Po chwili
namysłu potwierdzili słowa taksówkarza. Bastian wciągnął z kieszeni kilka
drobniaków i dał je mężczyźnie, a po chwili wspólnie z Manuelem trzymali swoimi
silnymi rękoma dziewczyny.
-patrz
Mira, ale nam się brzyyyydaleee trafiłyy - wskazuje palcem Ellie Bastiana,
będąc w jego ramionach.
-noooo,
jakieś germańskie te rysy - odparła Miranda trzymając się mocno Manuela, by
zaraz nie wylądować na ziemi.
Całą
sytuację dostrzegł Lukas. Szybko więc podbiegł do nich, niestety będąc również
pijany przez przypadek popchnął Manuela i Bastiana, a ci nie utrzymując
równowagi wylali całą zawartość piwa na Mirandę i Ellie.
-NIEEEEEEEE
! - krzyczy Miranda - tylko nie moja sukienka.
-FUCK! Ona
była od paprockiego- brzozowskiego - jęczy Ellie - nie darujemy wam tego !
Sukienki
sióstr bardzo szybko zmieniły barwę swojego wyglądu, a w dodatku smród piwa
przeszedł również na nie. Dziewczyny rzuciły się z pięściami na chłopaków.
Miranda zaczęła bić Manuela, ten jednak nawet nie drgną, dopiero po paru
sekundach zorientował się, że ktoś usiłuje go bić.
-dziewczynko,
nawet się nie fatyguj - śmieje się Manuel.
Ellie w tym
samym czasie, trochę ostrzej niż Miranda zaczęła bić Bastiana. Ten jednak chwycił
mocno jej ręce, przybliżył ją do siebie i oznajmił:
-nigdy
więcej tego nie rób - mówi Bastian trzymając kruche ciało dziewczyny.
Ellie
napłynęły łzy do oczu. Była przerażona grozą chłopaka. Bastian widząc jej łzy,
postanowił ją delikatnie puścić. Gdy dziewczyna miała już wolne ręce
natychmiast kopnęła chłopaka w jaja. Bastian, aż zawył z bólu. Jednak wkrótce
każdy skupił wzrok na Mirandzie i Manuelu. Dziewczyna zaczęła gryźć chłopaka
niczym Suarez.
-CZY WY
JESTEŚCIE NORMALNI !? - krzyczy Lukas widząc Mirandę dobierającą się do krwi
Neura i Bastiana zwijającego się z bólu.
Nagle do
Lukasa przyszedł SMS:
*Od
braciszka
Hejcia ;)
Jesteśmy już w Dortmundzie, otwórz za jakieś 10 min. drzwi bo tatuś kluczy nie
wziął. Całuski.
Lukas widząc
tą wiadomość był przerażony. Szybko powiedział chłopakom o całej sprawie. Lukas
nie chciał, by ojciec widział Ellie i Mirandę pijane, dlatego postanowił wziąć
wszystko na siebie. Poprosił Manuela i Bastiana, by ci szybko udali się do
hotelu z dziewczynami.
-ojciec nie
może zobaczyć je w tym stanie. Proszę was, jutro rano przyprowadźcie je trzeźwe
do nas.
Bastian i
Manuel nie byli zachwycili tym pomysłem.
Jednak pomyśleli ' czego nie robi się
dla przyjaciół ' i biorąc dziewczyny na barana wyszli w domu poszukując
jakiegoś hotelu.




















.gif)
.gif)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.