środa, 6 sierpnia 2014

17. Bieganie po dzikiej plaży

Na tej plaży widzę wokół siebie ślady stóp tych, którzy byli tu niedawno. Wszyscy zostawiamy odciski stóp na piasku i potrzebujemy miłości, tylko dlatego , że żyjemy i jesteśmy ludźmi.

Ojciec był przerażony, gdy ujrzał swe córki w strojach kąpielowych, przy boku Thomasa i Erika. Od razu, nie czekając na wyjaśnienia swych córek, postanowił przywrócić im kare. Po raz kolejny zaczęły się wyczerpujące treningi.








Dla piłkarzy Niemiec jak również dla Ellie i Mirandy była już to norma. Trening, mecz, pomoc przy stadionie. Trening, mecz, pomoc przy stadionie i tak w kółko. Przy tym Niemcy szli jak burza.






Z łatwością zajęli pierwsze miejsce w grupie, a następnie z lekkością wygrali 1/8 i 1/4 finału. Teraz najważniejsze było dla nich spotkanie w półfinale z Brazylią. Drużyna była silnie zmobilizowana, jednakże momentami dawali sobie na wstrzymanie. Miranda podczas tego okresu była strasznie grymaśna i kapryśna. W dalszym ciągu myślała o Maćku. Jednak pewnego dnia Ellie pokazała jej zdjęcie w facebooku, na którym widniał Maciek u boku piękniej, opalonej blondynki. Po tym Miranda czuła już tylko gniew do Maćka. Ellie zaproponowała siostrze, by przestała użalać się nad życiem i wzięła się w garść.
-kochana, masz tu ok.30 mężczyzn, na pewno jakiś podpadnie ci do gustu. Może ten Erik? Poza tym minęło naprawdę już sporo czas odkąd zerwałaś z Maćkiem, czasem na zmiany – mówi Ellie pewnego słonecznego dnia, opalając się wspólnie z siostra na basenie przy hotelu.


-jest miły i w ogóle… ale traktuje go tylko jak dobrego przyjaciela, a reszta tutejszych piłkarzy tu świry – odpowiada Miranda, kiedy promienie słoneczne świeciły na jej blade ciało.


-a gdzie właściwie jest Erik?- pyta zaskoczona siostra, dziwiąc się, że nie przebywa on przy Mirandzie.
-wczoraj wrócili późno z Matsem i Klopp w zamian za to wymyślił im karę, to znaczy koszą trawnik przed hotelem.
Kiedy siostry rozmawiały sobie na babskie tematy na parkiet koszykówki, który znajdował się tuż obok basenu przyszedł Łukasz, Bastian, Holger, Thomas, Poldi, Lewy, Philipp na czele z Błaszczem. Piłkarze chcieli grać wspólnie w koszykówkę, jednak stwierdzili, że mają zbyt mało osób do grania, dlatego widząc Mirandę i Ellie postanowili zapytać się dziewczyn, czy zagrają z nimi mecz. Każdy jednak z chłopaków bał się podejść do sióstr, ponieważ poznali oni już temperament córek Kloppa.
-Bastian, ty idź ! –mówi Holger pchając Bastiana w kierunku opalających się dziewczyn.
Bastian stojąc nad Ellie i Mirą nie wiedział jak zacząć swą prośbę.
-cześć … - zaczął Bastian mało energicznie.


-pa! – odrzekła mu Ellie nawet nie spoglądając na chłopaka.
Piłkarz wrócił do swoich przyjaciół i powiedział, że jego misja się nie powiodła. Nagle na ochotnika wyszedł Thomas krzycząc w oddali:
-dziewczyny, gracie z nami?


-nie – odparła sucho Miranda.


-daj spokój Thomi, boją się, że przegrają – wtrąca się Bastian rzucając i nie w trafiając przy tym piłki do kosza.
-gdybym chciała grać, pokonałabym ciebie w mgnieniu oka – odparła Ellie
-ta, ta gadanie… strach cię obleciał – śmieje się Bastian.


Ellie nie mogła już tego słychać, dlatego zaciągnęła siostrę do piłkarzy, oznajmiając jej, że grają w kosza.
-ja wybieram – mówi Ellie będąc już z Mirandą przy piłkarzach.
-i ja – dorzucił Bastian spoglądając surowym wzorkiem na Ellie.


Po wybraniu się, powstały dwie drużyny – Ellie, Miranda, Piszczu, Holger i Thomas. Natomiast ich przeciwnikami byli – Bastian, Poldi, Lewy, Lahm i Błaszczu. Kiedy Thomas chciał już zaczynać grę nagle Bastian oznajmił:
-robimy tak: jak przegrasz kupujesz każdemu po flaszce, a z tego, że jestem kapitanem drużyny dla mnie musi być coś specjalnego, hm… - zastanawia się przez chwilę Bastian – przez tydzień będziesz mnie uwielbiać i robić wszystko co ci każe, jasne – piłkarz swój wzrok skierował na Ellie.
Dziewczyna trochę się wystraszyła tego zakładu, jednak nie mogła stchórzyć i odmówić. Dlatego powiedziała mu, że jeżeli to on przegra kara przechodzi na niego. Wkrótce mecz się zaczął.










Z początku świetnie radziła sobie drużyna Ellie, jednak niedługo role się zamieniły.
-aaaa ! Idioto, faulujesz mnie ! – krzyczy Ellie do Bastiana


-on tylko pragnie ciebie dotknąć – śmieje się Poldi.


Siostra wysłała tylko gniewne spojrzenie bratu, po czym cała epika grała dalej. W czasie meczu Miranda przejęła piłkę.


Pomyślała, że to w końcu jej moment, by pokazać na co ją stać. Biegnąc z piłką przez boisko uśmiechając się od ucha do ucha, nie przewidziała tego, że zaraz się przewróci.
-aaaaauuuu – wyje z bólu Mira, leżąc na ziemi.
Do dziewczyny najprędzej podbiegł Piszczu. Widząc, że jej kciuk krwawi postanowił szybko udzielić Mirandzie pomocy. Ze swojej torby, którą miał obok kosza wyciągnął apteczkę i w błyskawicznym tempie opatrzył ranę poszkodowanej.
-gościu, nosisz apteczkę podróżną ?– śmieje się Holger.


Polak nie zareagował na te słowa, biorąc przy tym dziewczynę pod ramię i usadowił ją na siedzeniu.


-dziękuję ci – mówi Miranda pogodnie do Łukasza


-no bez jaj ! – krzyczy Ellie – mamy grać w osłabieniu?
-to co poddajesz się ? – pyta Bastian cwaniackim uśmieszkiem.
-NIGDY !


Drużyna Ellie grała już bez Mirandy, a w dodatku mecz zakończył się sukcesem dla Bastiego. Ellie nie mogła w to uwierzyć. Była załamana. Nie wiedziała, jak mogło do tego dość.
-noo Ellie, powiedz jak bardzo mnie lubisz? – śmieje się Bastian.
-goń się –odburknęła Ellie.
-ej, ej ! bez takich! Jak nie będziesz przestrzegać kary nagadam twojemu ojcu, że dzisiaj spędziliśmy cudowną noc – mówi podle Bastian.
-świetny jesteś – mówi bez entuzjazmu, a przede wszystkim sarkazmem Ellie – idę dla was po te flaszki.
Ellie nie wracała z procentami od godziny, dlatego część piłkarzy postanowiła pójść do swoich pokoi nie czekając już na popitkę. Na dworze, została nadal Miranda, Bastian, Holger, Piszczu, Lewy. Wkrótce Ellie dotarła z powrotem, tłumacząc się, że jakoś nie było jej śpieszno. Znajomi postanowili przenieść się ze swoim mokrym prowiantem do pokoju sióstr. Kiedy byli już w pomieszczeniu od razu zaczęli pić swoje browary.






Nagle ni z tą ni z owąd w pokoju zjawił się Jurgen Klopp. Widząc, że młodzież popija sobie alkohol od razu dostał białej gorączki.


-tak nie może być ! – wytrząsa się Jurgen – idziecie biegać natomiast po plaży ! – karze trener.
Zgromadzeni nie ubłagali ojca o zmiany decyzji, dlatego już niebawem znaleźli się na plaży, pomimo tego, że była już 23:00 w nocy, a w dodatku każdy był już w swojej pidżamie. Po chwili Klopp wskazał swoim kijem, którego znalazł po drodze, kierunek trasy biegowej. Cała ekipa ruszyła na wschód, biegnąc obok oceanu. Klopp będąc człowiekiem wygodnym postanowił jechać hulajnogą za młodzieżą. Kiedy było już naprawdę ciemno, co chwilę, ktoś przewracał się na ziemie.
-psss – szepcze Miranda do zgromadzonych – musimy jakoś ojca zgubić na tej plaży.
-koniecznie ! – odpowiadają chórem Basti, Ellie, Piszczu i Hoger.
-co to za rozmowy? Nie słyszę was, jasne !? – mówi Klopp
-może zróbmy przerwę na sikundę? – proponuje Lewy.
Po 15 minutowych błaganiach o przerwę Klopp przystał na prośby pozostałych. Każdy padł na suchy piasek. Marszobieg totalnie ich wykończył. Po chwili Lewy zaczął opowiadać o całym swym życiu, zanudzając przy tym wszystkich dookoła. Nawet Klopp nie chciał tego słuchać, dlatego nawet nie wiedząc kiedy uciął sobie małą drzemkę.
-zasnął !!! – cieszy się Miranda tańcząc ze szczęścia.


Znajomi postanowili szybko zmywać się z plaży, jednak rozglądając się dookoła całkowicie nie wiedzieli gdzie się znajdują. Wokół nich panował mrok, a z oddali nie było widać nawet świecących się latarni miejskich.
-gdzie my jesteśmy ? – mówi Lewy tuląc przy tym swoje siostry.
Dziewczyny szybko wykręciły się od uścisków brata i wspólnie z pozostałymi postanowili cofać się do miejsca skąd przyszli.
-nie mam już siły – mówi Miranda, opadając z sił na ziemie po kolejnej godzinie chodzenia.
-może prześpijmy się na tej plaży? My naprawdę już nie możemy iść dalej – mówi Ellie.
-ja tu zostaje, to nie dla mnie, odpłynęła łódź, nie powiem więcej wróć ! – odpowiada Lewy śpiewająco i tańcząco na pytanie siostry.


-to my was weźmiemy na barana – proponuje Piszczu.
-oki. Ja na Bastiana – mówi Lewy wskakując na plecy piłkarza.
Bastian był trochę zszokowany decyzją Roberta, jednak Lewy tak mocno zawiesił się na jego plecach, że na żaden sposób nie można było go zepchnąć. Pozostali podzieli się tak, że Holger porwał na swe plecy Ellie, natomiast Piszczu wziął Mirandę. Po 30 minutach takiego chodzenia piłkarze byli już totalnie słabi. Nie mieli siły dalej nieść na swoich barkach takie ciężary, dlatego każdy w końcu zdecydował się na nocleg na plaży. Wkrótce kiedy każdy leżał na plaży Miranda zaczęła trząść się z zimna. Po chwili dostrzegł to Piszczu, który od razu podszedł do dziewczyny okrywając ją swoją dużą marynarką.


-dziękuję. Jesteś naprawdę miły – uśmiecha się Miranda do Łukasza – mam u ciebie dług wdzięczności.


-oo bracie, dobrze wykorzystaj ten dług – śmieje się Robert mając tylko jedno w głowie.


Wkrótce Miranda zasnęła na kolanach Piszcza. Ellie również niedługo po tym zrobiło się zimno, jednak nie chciała pokazać to po sobie, a tym bardziej nie chciała użyczać bluzy od Bastiana czy Holgera. Nagle Bastian zakradając się na czworaka do Ellie postanowił z zaskoczenia wrzucić ją do oceanu. Kiedy był już przy dziewczynie przerzucił ją za swoje ramię, biegnąc przy tym wody.
-puść mnie kretynie ! – krzyczy Ellie bijąc chłopaka po plecach.


Niestety to nic nie pomogło, a dziewczyna była już w oceanie, będąc przy tym mokra do suchej nitki. Po chwili Bastian wyjął Ellie z wody i położył na piasek.
-czy ty jesteś normalny ? – zaczęła atakować Ellie Bastiana, rzucając w niego wodorostami.
Po agresywnym zachowaniu, Ellie padła na piasek, zasłaniając przy tym twarz.


Nie chciała pokazać swych łez, które zaczęły jej spływać po policzkach ze zmęczenia, zdenerwowania i zimna. Wkrótce Bastian dostrzegł jej płacz i delikatnie się wystraszył.
-ja przepraszam. Nie chciałam ci zrobić krzywdy – mówi Bastian pocieszając dziewczynę.


-Bastian daj jej już spokój idź lepiej do Lewego –mówiąc to Holger wskazał palcem na Roberta, który właśnie budował zamek z piasku - ja się nią zajmę.


Holger objął Ellie i wkrótce też zasnęli. Bastian przyglądał się im uważnie. Czuł, że jest zazdrosny i wcale mu się nie podoba to, że Holger jest w objęciach z Ellie. Jednak piłkarz za wszelką cenę nie chciał pokazać po sobie, że Ellie coś trochę go interesuje.

PARĘ GODZIN PÓŹNIEJ:

-haaaalooooo ! JESTEŚCIE TU !? – nagle zaczęły wydobywać się jakiegoś głosy, które mieszały się z szumem fal oceanu.
Te okrzyki zbudziły Bastiana, a po chwili każdego z osobna. Po chwili znajomi poznali, że skądś znają ten ten głos. Nagle postać ukazała się. Był to Jurgen Klopp, poruszając się po plaży z wykrywaczem metali. Tuż obok niego szedł Robert, trzymając w rękach złowioną rybę.
-przyniosłem śniadanko – mówi Robert pokazując palcem na dużą, obślizgłą rybę.
Znajomi nawet nie chcieli wiedzieć, w jaki sposób Robert bez wędki złowił ten okaz.
-wracamy do domu, w tej chwili ! – odrzekł Klopp idąc z Robertem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.