Koniec wakacji, koniec wakacji, wracamy do cywilizacji !!!
-normalnie super, ekstra – mówi Ellie siedząc na schodach z nogą w gipsie, popijając przy tym swoją kawę.
-już nie
dramatyzuj. Mogło to się skończyć dla ciebie gorzej. Poza tym ciesz się,
wszyscy teraz skaczą nad tobą – mówi Miranda pakując do walizki ciuchy swoje i
siostry.
-ech..
szkoda, że wakacje już się kończą i musicie jechać do Monachium to tej szkoły,
jak jej tam? – przyłączył się Dawid do rozmowy.
-Elite Way
School – mówi Miranda rzucając do plecaka paczkę podpasek.
W tej samej chwili:
-ty jej zanieś tej rosół – mówi Bastian wpychając Erikowi miskę z ugotowaną, pachnącą zupą z kury.
-ty złapałeś
kurę, ty ugotowałeś, więc ty zanoś – mówi Erik odmawiając posłuszeństwa.
Bastian w
końcu zaryzykował i wszedł z miską do pomieszczenia, w którym znajdowały się
siostry i Kubacki.
-chciałem..
chciałem, yy … - zaczął Bastian patrząc na Ellie.
Nagle do
pokój wszedł Manuel z lodami czekoladowymi.
-przyniosłem
coś dla naszej poszkodowanej – mówi skoczek uśmiechając się od ucha, do ucha.
-Manuu,
uwielbiam cię – mówiąc to Ellie pocałowała czule swojego na niby chłopaka.
Bastian aż
zesztywniał z wrażenia, upuszczając i wylewając przy tym gorący rosół na swoje
spodnie.
-AAAAAAAAAAAAAAAAA
! – krzyczy Bastian w niebogłosy.
Kiedy Bastian doszedł do siebie dowiedział
się, że Ellie i Miranda postanawiają
uczyć się na studiach. Cieszył się, że będą mieszkać w jednym mieście,
jednak, gdy dowiedział, się, że Manuel również będzie uczęszczał do tej szkoły
ogromnie się zdenerwował. Postanowił więc, że wspólnie z Erikiem będą uczyć się
w najbardziej prestiżowej szkole w Monachium. Miranda bardzo się cieszyła, że
będzie mieć obok siebie najbliższego przyjaciela – Erika, natomiast Ellie była
przeciwna wszystkiemu.
-my już
postanowiliśmy – odrzekł Bastian przybijając piątkę z Erikiem.
Kiedy
wszyscy spakowali się, pożegnali z najbliższymi cała ekipa postanowiła
podzielić się w tej sposób, że Miranda i Erik polecą samolotem, natomiast Ellie
zabierze się autem, by dla niej podróż ze złamaną nogą była bardziej komfortowa.
-moi ludzie przywieźli
do Zakopanego mój samochód, wiec mogę zabrać się z Ellie – mówi Bastian pokazując
kluczyki od OPLA.
-a nie mogę
jechać po prostu z Mirandą? – pyta Ellie byle uwolnić się od Bastiana.
-przecież ja
nie mam prawa jazdy. Wyluzuj. Tylko się nie pozabijacie w aucie – mówi Miranda
śmiejąc się z Erkiem.
Manuel
oświadczył siostrom, że musi jeszcze zaczekać na swojego kolegę, który również
wybiera się do Elite Way School.
Wkrótce Miranda
dotarła na lotnisko z Erikiem, gdzie stamtąd samolot miał dowieść ich do
Niemiec. Niestety nie mogli jechać prywatnym helikopterem Almy Rey, ponieważ ta
ruszyła nim w swoją trasę koncertową po Włoszech, Chorwacji i Norwegii.
Kiedy
wszyscy znajdowali się na pokładzie samolotu Miranda usiadła z Erikiem. Miranda
połowę przebytej drogi przegadała z Erkiem. Mieli oni ze sobą mnóstwo tematów, które
ich łączyło.
-wiesz na
ten sezon jestem wyprzedany do Bayernu, więc myślę, że będą z łatwością godził
szkolę i pracę.
-to wspaniale
! – mówi zachwycona Miranda.
Po chwili Erik wyciągnął ze swojego plecaka
pierogi ruskie, które otrzymał w prezencie od Pietrka w Zakopanym.
-proszę
częstuj się – mówi Erik uśmiechając się do Miry, trzymając przy tym pojemnik z
pierogami.
W TYM SAMYM
CZASIE:
-daleko
jeszcze?- pyta Ellie umierając z nudów, grając przy tym w swoją ulubioną grę ‘
POU ‘ i pijąc swój pomarańczowy napój.
-jedziemy
dopiero godzinę czasu – odrzekł Bastian kierując swym pojazdem.
Po chwili
milczenia Bastian zaczął:
-a z tym
Manuelem, to na poważnie? – pyta Bastian nieśmiało.
-oczywiście!
Wspaniały chłopak. Na świecie jest takich coraz mniej – ożywiła się tą rozmową
dziewczyna.
-zatrzymaj
się na tym CPN’ie, chce do łazienki – marudzi blondynka.
-wytrzymasz –
śmieje się Bastian.
NA POŁADZIE
SAMOLOTU:
W połowie
drogi do Monachium podróż przebywała w jak najdogodniejszych warunkach, jednak
wkrótce zaczęły dziać się okropne rzeczy.
-co się dzieje
!? – zaczynają panikować pasażerowie, kiedy to samolot wykonał gwałtowny
manewr.
-mamy
utrudnienia w locie. Proszę wszystkich o zapięcie pasów i pozostania w dobrej
myśli – mówi stewardessa.
-mamy szanse
na przeżycie? – pyta stewardessa dyskretnie lotnika.
Niestety te
słuchy doszły do pasażerów siedzących najbliżej. W tym ta informacja dotarła do
Erika i Mirandy.
-aaa,
wszyscy zginiemy ! – krzyczy jeden.
Niektórzy
zaczęli strasznie panikować, inni odmawiali modlitwy. Mirandzie napłynęły łzy
do oczu, powoli żegnając się ze swoim życiem. Erik również, był przerażony,
jednak nie chciał po sobie tego
pokazywać, by bardziej nie wystraszyć swojej przyjaciółki.
-chodź do
mnie – mówi Erik wystawiając ręce, by Miranda ułożyła się w jego objęciach.
-wszystko
będzie dobrze, słyszysz !? – odrzekł Erik tuląc mocno Mirandę, gładząc jej
świeże, zadbane z blaskiem włosy.
Mirandzie te
słowa jednak nie pomagały. Rozpłakała się, chowając swoje oczy w urzeźbionym
torsie Erika.
-kocham cię –
wydusił w końcu te słowa Erik, kierując je do Mirandy.
Dziewczyna
popatrzyła na chłopka swoimi zapłakanymi oczami. Po chwili wtuliła się jeszcze
bardziej w piłkarza i odrzekła:
-ja ciebie
też – mówi półszeptem Miranda, kiedy rozpoczęły się turbulencje w samolocie.
Erik zbliżył
się do Mirandy twarzą i po chwili pocałował ją delikatnie w usta.
NA
PRZYSTANKU CPN:
-długo jeszcze w tej toalecie będziesz siedziała? - pyta Bastian, stojąc przy drzwiach łazienki, w którym znajdowała się Ellie.
-zostaje tutaj. Nigdzie z tobą nie idę - mówi Ellie zaa drzwi.
-nie wygłupiaj się, otwieraj je natychmiast - mówiąc to piłkarz zaczął szarpać za klamkę - jeśli nie otworzysz wywarze te drzwi.
-nie rozśmieszaj mnie, nie masz na tyle sił.
Chłopaka bardzo rozgniewały te słowa i zaczął próbować wywarzać drzwi. Po dłuższej chwili drzwi od toalety zostały wyważone, a w nich Bastian ujrzał siedzącą na sedesie Ellie.
-zadowolony?- odparła Ellie, posyłając przy tym kciuki do góry.
Kiedy Bastian siłą wyciągnął dziewczynę z pomieszczenia, wspólnie poszli kupić sobie coś do jedzenia.
-zostaje tutaj. Nigdzie z tobą nie idę - mówi Ellie zaa drzwi.
-nie wygłupiaj się, otwieraj je natychmiast - mówiąc to piłkarz zaczął szarpać za klamkę - jeśli nie otworzysz wywarze te drzwi.
-nie rozśmieszaj mnie, nie masz na tyle sił.
Chłopaka bardzo rozgniewały te słowa i zaczął próbować wywarzać drzwi. Po dłuższej chwili drzwi od toalety zostały wyważone, a w nich Bastian ujrzał siedzącą na sedesie Ellie.
-zadowolony?- odparła Ellie, posyłając przy tym kciuki do góry.
Kiedy Bastian siłą wyciągnął dziewczynę z pomieszczenia, wspólnie poszli kupić sobie coś do jedzenia.
-wiesz mam
dziwne przeczucie - mówi Ellie popijając swą wodę na stacji benzynowej.
-ja też, nie
wiem czemu.. – odpowiada Bastian trochę zaniepokojony.
-to pewnie
ty tak na mnie źle wpływasz – odrzekła dziewczyna przewracając oczami.
Kiedy Ellie
skończyła jeść, a Bastian troszeczkę odpoczął od kierownicy, postanowili ruszyć
w dalszą drogę.
-czekaj
pomogę ci – mówi Bastian widząc jak Ellie ledwo co chodzi o kulach.
-dam sobie
radę, nie potrzebuję litości, a tym bardziej o ciebie.
Bastian nie
słuchając dziewczyny wziął niespodziewanie Ellie na ręce. Ellie zaczęła kręcić
się będąc w ramionach piłkarza, by tylko się uwolnić.
-chcesz skręcić
sobie jeszcze jedną nogę?
-mój chłopak
nie byłby zadowolony, że ktoś mnie nosi na rękach.
-nie
obchodzi mnie jego zdanie – mówi mężnie Bastian.
Po chwili
Ellie i Bastian ruszyli dalej w kierunku Monachium.
W SAMOLOCIE:
-drodzy
pasażerowie, na szczęście wszystko poszło po dobrej myśli. Jesteśmy już w
Niemczech i niedługo będziemy lądować. Przepraszamy za utrudnienia i opóźnienia
– mówi stewardessa przez megafon.
Wszyscy
odetchnęli z ulgą. Po paru minutach samolot wylądował na lotnisku w Monachium.
Erik i Miranda czuli się trochę
nieswojo. W samolocie wyznali sobie miłości, a teraz, gdy żyją nie wiedzą co
sobie powiedzieć.
-zaczekajmy
na lotnisku na Bastiana i Ellie – zaproponował Erik – razem z nimi zabierzemy
się do Elite Way School.
Miranda
kiwnęła twierdząco głową. Po chwili dziewczyna usiadła na kanapie.
Erik postanowił przynieść
im coś do jedzenia. Kiedy wrócił Miranda postanowiła porozmawiać o zaistniałej
sytuacji.
-Erik… - nie
wie jak zacząć.
-wiem, to
był tylko impuls, nie znaczący dla nas nic – kłamie jak z nut piłkarz, podając
Mirandzie bułkę maślaną.
-właśnie…
Po paru
godzinach Ellie i Bastian dotarli w końcu na lotnisko, gdzie wspólnie z Erikem
i Mirandą dojechali do szkoły OPLEM.




.jpg)

















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.