Czekając na coś magicznego tracimy zwykłe dni. A prawdą jest, że to co najpiękniejsze przychodzi niespodziewanie.
Kiedy David wyjechał z powrotem do Brazylii dziewczyny w końcu mogły odetchnąć z ulgą. Poczuły się komfortowo i swobodnie w swoim domu. Wcale nie było im tęskno za ojcem, piłkarzami i resztą z tej szopki. Gdy Ellie i Miranda ubrały się, zeszły na dół schodami, by dostać się do kuchni.
-no to co
jemy? Chleb czy owsianka? – pyta Miranda pokazując jedno i drugie siostrze
-cokolwiek.
Ej patrz – Ellie wzięła jakaś kartkę ze stołu – to od mamy.
-że z samego
rana musiała pójść na próby ze swoimi tancerzami i, że wróci jutro, bo ma
dzisiaj koncert w Krakowie, oraz to, że mamy być grzeczne i nie sprowadzać
sobie chłopaków do domu – odrzekła Ellie wyciągając najważniejsze informacje
znajdujące się na kartce.
-w końcu będziemy
mieć spokój – odpowiada siostra nasypując płatki owsiane do misek – podaj mi z
lodówki mleko.
Ellie
niechętnie wstała z miejsca. Jednak gdy Mira rzuciła jej gniewne spojrzenie,
dziewczyny wstała i podeszła do lodówki. Gdy ją otworzyła sięgnęła po butelkę
mleka prosto od krowy i wypiła łyk, przed tym gdy oddała napój siostrze. Ellie
pijąc, zamknęła lodówkę i spojrzała przez okno. Nagle wypluła cała zawartość z
ust.
-oszalałaś
!? – pyta siostra zabierając Ellie butelkę z ręki.
Gdy Miranda była
tuż przy siostrze, również zajrzała przez okno i zauważyła zdumiewającą rzecz.
Na zewnątrz ujrzały totalną wieś – krowę, świnie, dwa konie. Po chwili
spojrzały, że znajdują się jeszcze kury, kaczki i gęsi, które Pietrek zagania
latając za nimi po całym podwórku. Poprzedniego dnia dziewczyny nie zauważyły
tych wszystkich zwierząt, ponieważ wróciły w środku nocy do domu.
-co to ma
być? – wydusiła ledwo z siebie Miranda.
-jak mama
mogła sobie kupić tą farmę ? – dopytuje Ellie.
Nagle
dziewczyny usłyszały, że ktoś otwiera kluczami drzwi od mieszkania.
-taaa, a
mówiła, że wróci jutro – odrzekła Miranda mając w podświadomości Almę Rey.
Po chwili
dwie postacie weszły do kuchni. Był to Poldi i Lewy, nie Alma.
Dziewczyny przywitały się z braćmi, pytającym wzrokiem.
Dziewczyny przywitały się z braćmi, pytającym wzrokiem.
Ellie i
Miranda na te słowa osłupiały. Totalnie zapomniały, że ich brat ma dzisiaj
urodziny. Nie były przygotowane na takie zdarzenie. Nie miały, żadnych
prezentów dla Roberta. Jednak siostry musiały działać. Wzięły w mgnieniu okna
jakieś przedmioty pod rękę, udając, że to jest właśnie prezent dla Roberta.
-wiemy,
wiemy – kłamie Ellie – o takich dniach się nie zapomina. Wszystkiego co
najlepsze! – składa życzenia Ellie, wręczając Robertowi, przy tym rolkę papieru toaletowego.
-spełnienia
marzeń ! – dodaje Miranda dając Lewy pilota od telewizora.
Robert
skrzywił się delikatnie, po czym podziękował siostrom za tak hojne prezenty.
Lewy od razu uprzedził swoje rodzeństwo, że mają tylko kilka godzin, by
zorganizować mu urodziny, bo potem wyjeżdża do Monachium do Ani. Po chwili
Robert zaczął dmuchać balony i rozwieszać po pokoju serpentyny. Tą sytuacje
wykorzystało resztę rodzeństwa, by udać się naradę do salonu. Wszyscy usiedli
na kanapie i zaczęli dyskutować.
-i co my
teraz zrobimy? Zapomniałyśmy o jego urodzinach… - mówi Miranda spoglądając na
siostrę i brata.
-czyli co ?
– dopytuje zainteresowana Ellie.
-ciasto.
Serio dałem mu nadgryzione ciasto, które jadłem jak go spotkałem.
Siostry
wybuchnęły ogromny śmiechem. Kiedy się uspokoiły zaczęły rozmyślać, jak
zorganizować urodziny Roberta. Po chwili cała trójka wpadła na genialny pomysł.
Widząc na stole ulotkę wesołego miasteczka postanowili zabrać swojego brata
właśnie tam.
-możemy iść
jeszcze z nim na lody – dodała Miranda.
Wszyscy
zgodzili się na tą propozycję. Po paru minutach każdy zebrał się do wyjścia,
kierując się do budki z lodami. Gdy dotarli rodzeństwo zamówiło sobie swoje
ulubione smaki.
-ja stawiam
– mówi Poldi wyciągając swój gruby, ledwo dopinający się portfel.
Po chwili rodzeństwo usiadło przy jednym ze
stolików.
-chyba o
czymś zapomnieliście. Teraz powinniście zaśpiewać mi ‘ STO LAT ‘, a ja
powinienem zdmuchnąć świeczki z tortu.
Poldi, Ellie
i Miranda spoglądnęli na siebie z lekkim przerażeniem w oczach, po czym
wzruszali ramionami i wstali z krzeseł. Miranda wyciągnęła ze swej torby
zapałki, wbiła jedną z nich do loda Roberta, a następnie zapaliła ją.
-no to tort
ze świeczką już masz - śmieje się Poldi.
Robert
skrzywił się delikatnie i czekał na resztę serenady.
-no to co…..
do hymnu – mówi Ellie mając na myśli przyśpiewkę urodzinową ‘ STO LAT ‘.
Rodzeństwo
śpiewając dla Roberta zaczęło dziko tańczyć.
Po skończeniu Lewy trzymając swojego loda w rożku, zdmuchnął z niego palącą się zapałkę, myśląc przy tym życzenie.
Po skończeniu Lewy trzymając swojego loda w rożku, zdmuchnął z niego palącą się zapałkę, myśląc przy tym życzenie.
-brawoooo –
krzyczy rodzeństwo.
Kiedy
wszyscy zjedli już swój pokarm Miranda, Ellie, Robert i Poldi kierowało się do
drugiej części przyjęcia – wesołego miasteczka. Gdy byli już na miejscu zastało ich tam wiele ciekawych atrakcji, a mianowicie – karuzele, kłady, kiełbaski,
oscypki, dom strachów i wiele, wiele innych. Dziewczyny od razu pognały kupić
sobie po oscypku, natomiast Poldi zaczął robić sobie zdjęcia.
Lewy poszedł wtenczas na kłady. Po godzinie czasu wszyscy spotkali się pod ogromną karuzelą, a dokładnie pod diabelskim młynem.
Każdy z rodzeństwa zapragnął na niego pójść. Po chwili Ellie, Miranda, Lukas i Robert siedzieli już na wyznaczonych miejscach.
Lewy poszedł wtenczas na kłady. Po godzinie czasu wszyscy spotkali się pod ogromną karuzelą, a dokładnie pod diabelskim młynem.
Każdy z rodzeństwa zapragnął na niego pójść. Po chwili Ellie, Miranda, Lukas i Robert siedzieli już na wyznaczonych miejscach.
-aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
!! – wydają odgłosy wszyscy uczestnicy karuzeli.
Po jakimś
czasie karuzela w końcu się zatrzymała. Wszystkim zaczęło kręcić się
niemiłosiernie w głowie.
-uważajcie!
Na tej karuzeli ludzie rzygają na czyjeś głowy ! – ostrzega Poldi wskazując
palcem na karuzele – huśtawki.
-Miranda,
Ellie !? - mówi czyjś głos za plecami
dziewczyn.
Siostry
gwałtownie odwróciły się na komendę i ujrzały przed sobą Jana Ziobro, Dawida
Kubackiego, Piotrka Żyłę u boku austriackiego skoczka Manuela Fettnera.
Miranda i Ellie ogromnie ucieszyły się na widok swych przyjaciół – Janka i Dawida, dlatego też ciepło przytuliły skoczków na powitanie.
Miranda i Ellie ogromnie ucieszyły się na widok swych przyjaciół – Janka i Dawida, dlatego też ciepło przytuliły skoczków na powitanie.
-to jest
Manuel – przedstawia Dawid.
-Miło mi
– Manuel uścisnął drobną dłoń Ellie i
Mirandy.
Janek i
Dawid od razu zaczęli wypytywać jak tam było w Brazylii i co u nich słychać.
-a gdzie
Maciek? –dopytuje Miranda będą lekko skrępowana.
-w ośrodku
rehabilitacyjnym w Krakowie. Ma jakiś drobny uraz – odrzekł Dawid.
Miranda
posmutniała na moment, ale po chwili przypomniała sobie zdjęcie Maćka z piękna
dziewczyną obok.
-może
wpadniecie do nas? Spędzimy czas jak za dawnych czasów. Pooglądamy jakieś
ciekawe filmy. Może Manuel też wpadniesz, co ? – pyta Ellie
spoglądając na Austriaka.
-jasne !
Czemu nie ! – odpowiada Manu uśmiechając się serdecznie.
-to
wpadnijcie wieczorem – odrzekła Miranda puszczając oczko do skoczków.
Kiedy
skoczkowie już się oddalali od Ellie i Mirandy, dziewczyny od razu
przedyskutowały cała sytuację.
-co za
przystojniak ! – mówi Ellie spoglądając w niebo z jakaś nadzieją.
-Gregor?
-NIE ! Ten
Manuel. Ciekawe czy jest wolny… ale uśmiechnął się do mnie, nie? Uśmiechnął? –
pyta podekscytowana Ellie.
-rozbierał
cię wzrokiem – śmieje się Miranda.
Ellie dała
siostrze kuksańca w bok.
-a co z Piszczem?
-a nawet nie
mów ! Dowiedziałam się pod Poldiego, że Łukasz ma żonę ! Kolejny nieudane
zakochanie…
-kupcie mi
watę cukrową – mówi Lewy z ogromną powaga na twarzy.
‘ Za jakie
grzechy, za jakie grzech ‘ – powtarzały w duchu siostry.
W TYM SAMYM
MOMENCIE:
-gdzie my
jesteśmy ? - mówi z przerażeniem Bastian
rozglądając się dookoła.
-w Zakopanem
! Cudowne miejsce, prawda ? - mówi Erik
ciągnąc za sobą walizkę.
-o fuu,
czujesz? – pyta Bastian zatykając sobie nos.
-przestań !
Swojskie zapachy – śmieje się Erik do kolegi.
-gdzie jest
tak właściwie dom twojej kuzynki?
-a ja wiem !
– mówi Erik patrząc w mapę.
-zadzwoń do
niej – proponuje Bastian siedząc na ławce.
-nie mam
numeru. Nawet nie wiem gdzie jest jej dom – tłumaczy się Erik.
-powiedz, że
żartujesz? Niby jak ją odnajdziemy w tym miejscu !? Po co ja się zgadzałem tu w
ogóle jechać? – mówi zażenowany Bastian.
Piłkarze
znajdowali się koło jakiegoś lasu. Nie dość, że podróż lotem ich wykończyła to
teraz stali pośrodku jakiejś polany, szukając drogi do centrum miasta.
- patrz ! –
mówi Erik wskazując palcem na zbliżając się bryczkę – ktoś jedzie.
Erik podbiegł do mężczyzny wymachując do niego
rękoma. Nagle koło chłopka zatrzymała się bryczka napędzana dwoma końmi z
przodu, a tuż za nimi siedział stary mężczyzna po sześćdziesiątce w ludowym
ubraniu.
- Witojcie
po góralsku HEJ ! – mówi staruszek ściągając z głowy swój kapelusz.
-cześć –
mówi Erik.
-co wyście
tu robić? Zgubieta się czy jok ? - pyta
góral.
-ja z moim
kolegą - Erik wskazał na Bastiana –
chcielibyśmy dostać się do miasta, poszukujemy mojej przyjaciółki, Bastian nie
wie, że jedziemy do Mirandy i jej siostry, rozumiesz? Chce pogodzić Bastiana z
Ellie – Erik w ciągu minuty opowiedział pół życiorysu o sobie.
-czego wy
ode mnie chcieć? – pyta góral patrząc prosto w oczy Erikowi.
-chcieć zawieść
mnie i Bastiego pod dom Mirandy. To są córki Almy Rey. Wie może pan gdzie
znajduje się ich dom?
-A NO
pewnie, że wiom ! Ale nie ma nic za darmo – mówi mężczyzna pokazując gestem
palców, że chce pieniędzy.
- Bastian
wyskakuj z pieniędzy – Erik zwrócił się do swojego kolegi.
Po chwili
Bastian zapłacił starcowi i wkrótce piłkarze znaleźli się już na pojedźcie
górala.
-WIOOOOOOOO - mówi mieszkaniec do swych klaczy.
-zapłacisz
mi za to – mówi pół żartem pół serio Bastian.
POD WIECZÓR:
-dobrze, że
Lewy już sobie pojechał – mówi Ellie krzątając się po domu, sprzątając przy tym
mieszkanie dla gości.
-a gdzie
jest właściwie Poldi ? – dopytuje Miranda szykując przekąski.
-poszedł do
klubu, powiedział, że wróci jutro – śmieje się Ellie.
Stuk, puk, puk.
Zaczęły się
pukania do drzwi. Ellie postanowiła je otworzyć. W nich ujrzała oczywiście
Janka, Dawida, Manuela i Piotrka. Ellie pokazała gestem, by weszli do środka.
-przynieśliśmy
coś na popitkę – mówi Manuel pokazując potrójny czteropak piwa.
Po chwili
wszyscy weszli do salony, gdzie przywitała ich Miranda, która próbowała
uruchomić DVD.
-to co
oglądamy? – pyta Dawid siadając na kanapę.
-może ‘’
Piła 6 ‘’ – proponuje Piotrek.
Miranda nie
wiedziała, czy Pietrek mówi poważnie, ale postanowiła, na życzenie włączyć
horror. Nagle Ellie weszła z ogromnym arbuzem.
-to co, jemy?
– śmieje się przy tym niemiłosiernie Ellie.
Kiedy każdy siedział
już na kanapie DVD w końcu się uruchomiło.
-aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
! – krzyczy Piotrek zasłaniają przy tym oczy, by nie widzieć ekranu telewizora.
-Piotrek… to
na razie reklamy – mówi zażenowanym głosem Dawid.
-chciałem
rozluźnić atmosferę – kłamie Piotrek, spalając się ze wstydu.
Po paru
minutach film już się zaczął. Dawid postanowił zgasić światło, a w tym samym
czasie Ellie usadowiła się koło Manuela, natomiast Miranda koło Pietrka i
Janka. W połowie horroru Janek skoczył do kuchni po popcorn. Chłopak jak i
reszta skoczków czyli się bardzo swobodnie w mieszkaniu Ellie i Mirandy. Od
dzieciństwa przebywali tutaj. Kiedy ‘ Piła 6 ‘ naprawdę się rozkręcała siostry były
coraz bardziej przerażone. Żałowały, że puściły tak straszny film o tak później
porze, jednak nie chciały pokazywać po sobie lęku.
-słyszeliście
to? – pyta Miranda z przerażeniem.
-ale właściwie
to co mieliśmy słyszeć? – pyta Piotrek.
-niee, nic –
zdawało mi się mówi zdezorientowana dziewczyna.
W TEJ SAMEJ
CHWILI:
-dziękujemy –
mówi Erik, mężczyźnie, który powoli oddała się ze swoją bryczką od domu Almy.
Erik i
Bastian stali przed ogromnym. Było już naprawdę bardzo ciemno, dlatego nie
mogli rozszyfrować jak piękny jest dom. Piłkarze widząc, że furtka jest otwarta
postanowili wejść na posesje, ciągnąć za sobą walizki na kółkach.
-moje
ubrania przesiąknęły gnojem – odrzekł cicho Erik wąchając siebie.
-OMG ! –
panikuje Bastian – wszedłem butem w coś śliskiego.
Bastian
podniósł swoją stopę, by ujrzeć jej stan. Po chwili poczuł, że jego podeszwa od
buta totalnie śmierdzi.
-kurze gówno
? – dziwi się Bastian – ja tutaj oszaleje! Nie mówiłeś, że twoja kuzynka ma
farmę.
NAGLE:
-ej, teraz
ja to słyszałem ! - mówi Ellie z przerażaniem
– ktoś jest na naszym podwórku.
Mirandzie i
Ellie napłynęły łzy do oczu. Jedynie skoczkowie zachowali zimną krew. Manuel
mimo tego, że nie znał dobrze Ellie postanowił ją przytulić, bo widział w jakim
potwornym jest Stachu. Mirandę natomiast objął Dawid, a po chwili do nich dołączył
się też Janek. Pietrek natomiast spał jak zabity.
-może to
Alma? Nie można podejrzewać zawsze o najgorsze – pociesza Janek dziewczyny.
Nagle
rozpoczęły się stukania we drzwi. Nikt nie postanowił jednak ich otworzyć. Po
paru sekundach stukania, ktoś nacisnął klamkę u drzwi.
-zapomniałam
ich zamknąć ! – panikuje Miranda.
Manuel,
Dawid i Janek postanowili chwycić za jakiś ciężki przedmiot do obrony. Manuel
trzymał kija bejsbolowego, Dawid flakon do kwiatów, natomiast Janek miał w
rękach patelnię. Kiedy kroki były już prawie w salonie skoczkowie postanowili
na raz, dwa, trzy zaatakować włamywaczy. Nagle ktoś zapalił światło.
-ATAKUJEMY !
– rozkazuje Dawid
-NIEEEEEEEEEEE
! – krzyczy Ellie
– wracajcie - mówi Miranda - my ich znamy !
- to jest ta
twoja kuzynka !?!?!?!?
.jpg)






















.jpg)














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.