poniedziałek, 11 sierpnia 2014

21. Urodzinki

Cze­kając na coś ma­giczne­go tra­cimy zwykłe dni. A prawdą jest, że to co naj­piękniej­sze przychodzi niespodziewanie. 

Kiedy David wyjechał z powrotem do Brazylii dziewczyny w końcu mogły odetchnąć z ulgą. Poczuły się komfortowo i swobodnie w swoim domu. Wcale nie było im tęskno za ojcem, piłkarzami i resztą z tej szopki. Gdy Ellie i Miranda ubrały się, zeszły na dół schodami, by dostać się do kuchni.
-no to co jemy? Chleb czy owsianka? – pyta Miranda pokazując jedno i drugie siostrze
-cokolwiek. Ej patrz – Ellie wzięła jakaś kartkę ze stołu – to od mamy.
-co napisała? – pyta zaciekawiona Miranda szykując śniadanie.


-że z samego rana musiała pójść na próby ze swoimi tancerzami i, że wróci jutro, bo ma dzisiaj koncert w Krakowie, oraz to, że mamy być grzeczne i nie sprowadzać sobie chłopaków do domu – odrzekła Ellie wyciągając najważniejsze informacje znajdujące się na kartce.
-w końcu będziemy mieć spokój – odpowiada siostra nasypując płatki owsiane do misek – podaj mi z lodówki mleko.
Ellie niechętnie wstała z miejsca. Jednak gdy Mira rzuciła jej gniewne spojrzenie, dziewczyny wstała i podeszła do lodówki. Gdy ją otworzyła sięgnęła po butelkę mleka prosto od krowy i wypiła łyk, przed tym gdy oddała napój siostrze. Ellie pijąc, zamknęła lodówkę i spojrzała przez okno. Nagle wypluła cała zawartość z ust.
-oszalałaś !? – pyta siostra zabierając Ellie butelkę z ręki.
Gdy Miranda była tuż przy siostrze, również zajrzała przez okno i zauważyła zdumiewającą rzecz. Na zewnątrz ujrzały totalną wieś – krowę, świnie, dwa konie. Po chwili spojrzały, że znajdują się jeszcze kury, kaczki i gęsi, które Pietrek zagania latając za nimi po całym podwórku. Poprzedniego dnia dziewczyny nie zauważyły tych wszystkich zwierząt, ponieważ wróciły w środku nocy do domu.
-co to ma być? – wydusiła ledwo z siebie Miranda.
-jak mama mogła sobie kupić tą farmę ? – dopytuje Ellie.
Nagle dziewczyny usłyszały, że ktoś otwiera kluczami drzwi od mieszkania.
-taaa, a mówiła, że wróci jutro – odrzekła Miranda mając w podświadomości Almę Rey.
Po chwili dwie postacie weszły do kuchni. Był to Poldi i Lewy, nie Alma. 


Dziewczyny przywitały się z braćmi, pytającym wzrokiem.
-dziś są moje urodziny ! Jupi  ! – mówi Robert podskakując z radości.


Ellie i Miranda na te słowa osłupiały. Totalnie zapomniały, że ich brat ma dzisiaj urodziny. Nie były przygotowane na takie zdarzenie. Nie miały, żadnych prezentów dla Roberta. Jednak siostry musiały działać. Wzięły w mgnieniu okna jakieś przedmioty pod rękę, udając, że to jest właśnie prezent dla Roberta.
-wiemy, wiemy – kłamie Ellie – o takich dniach się nie zapomina. Wszystkiego co najlepsze! – składa życzenia Ellie, wręczając Robertowi,  przy tym rolkę papieru toaletowego.
-spełnienia marzeń ! – dodaje Miranda dając Lewy pilota od telewizora.
Robert skrzywił się delikatnie, po czym podziękował siostrom za tak hojne prezenty. Lewy od razu uprzedził swoje rodzeństwo, że mają tylko kilka godzin, by zorganizować mu urodziny, bo potem wyjeżdża do Monachium do Ani. Po chwili Robert zaczął dmuchać balony i rozwieszać po pokoju serpentyny. Tą sytuacje wykorzystało resztę rodzeństwa, by udać się naradę do salonu. Wszyscy usiedli na kanapie i zaczęli dyskutować.
-i co my teraz zrobimy? Zapomniałyśmy o jego urodzinach… - mówi Miranda spoglądając na siostrę i brata.


-ja też ! Dałem mu to co miałem pod ręką, tak jak wy – śmieje się Poldi.


-czyli co ? – dopytuje zainteresowana Ellie.
-ciasto. Serio dałem mu nadgryzione ciasto, które jadłem jak go spotkałem.
Siostry wybuchnęły ogromny śmiechem. Kiedy się uspokoiły zaczęły rozmyślać, jak zorganizować urodziny Roberta. Po chwili cała trójka wpadła na genialny pomysł. Widząc na stole ulotkę wesołego miasteczka postanowili zabrać swojego brata właśnie tam.
-możemy iść jeszcze z nim na lody – dodała Miranda.
Wszyscy zgodzili się na tą propozycję. Po paru minutach każdy zebrał się do wyjścia, kierując się do budki z lodami. Gdy dotarli rodzeństwo zamówiło sobie swoje ulubione smaki.
-ja stawiam – mówi Poldi wyciągając swój gruby, ledwo dopinający się portfel.
 Po chwili rodzeństwo usiadło przy jednym ze stolików.
-chyba o czymś zapomnieliście. Teraz powinniście zaśpiewać mi ‘ STO LAT ‘, a ja powinienem zdmuchnąć świeczki z tortu.
Poldi, Ellie i Miranda spoglądnęli na siebie z lekkim przerażeniem w oczach, po czym wzruszali ramionami i wstali z krzeseł. Miranda wyciągnęła ze swej torby zapałki, wbiła jedną z nich do loda Roberta, a następnie zapaliła ją.
-no to tort ze świeczką już masz  - śmieje się Poldi.
Robert skrzywił się delikatnie i czekał na resztę serenady.
-no to co….. do hymnu – mówi Ellie mając na myśli przyśpiewkę urodzinową ‘ STO LAT ‘.
Rodzeństwo śpiewając dla Roberta zaczęło dziko tańczyć.




Po skończeniu Lewy trzymając swojego loda w rożku, zdmuchnął z niego palącą się zapałkę, myśląc przy tym życzenie.
-brawoooo – krzyczy rodzeństwo.
Kiedy wszyscy zjedli już swój pokarm Miranda, Ellie, Robert i Poldi kierowało się do drugiej części przyjęcia – wesołego miasteczka. Gdy byli już na miejscu zastało ich tam wiele ciekawych atrakcji, a mianowicie – karuzele, kłady, kiełbaski, oscypki, dom strachów i wiele, wiele innych. Dziewczyny od razu pognały kupić sobie po oscypku, natomiast Poldi zaczął robić sobie zdjęcia.


Lewy poszedł wtenczas na kłady. Po godzinie czasu wszyscy spotkali się pod ogromną karuzelą, a dokładnie pod diabelskim młynem.


Każdy z rodzeństwa zapragnął na niego pójść. Po chwili Ellie, Miranda, Lukas i Robert siedzieli już na wyznaczonych miejscach.
-aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !! – wydają odgłosy wszyscy uczestnicy karuzeli.
Po jakimś czasie karuzela w końcu się zatrzymała. Wszystkim zaczęło kręcić się niemiłosiernie w głowie.
-uważajcie! Na tej karuzeli ludzie rzygają na czyjeś głowy ! – ostrzega Poldi wskazując palcem na karuzele – huśtawki.
-Miranda, Ellie !?  - mówi czyjś głos za plecami dziewczyn.
Siostry gwałtownie odwróciły się na komendę i ujrzały przed sobą Jana Ziobro, Dawida Kubackiego, Piotrka Żyłę u boku austriackiego skoczka Manuela Fettnera.





Miranda i Ellie ogromnie ucieszyły się na widok swych przyjaciół – Janka i Dawida, dlatego też ciepło przytuliły skoczków na powitanie.
-to jest Manuel – przedstawia Dawid.      
-Ja jestem Ellie, a to Miranda – zaczęła zarumieniona Ellie.


-Miło mi –  Manuel uścisnął drobną dłoń Ellie i Mirandy.
Janek i Dawid od razu zaczęli wypytywać jak tam było w Brazylii i co u nich słychać.
-a gdzie Maciek? –dopytuje Miranda będą lekko skrępowana.
-w ośrodku rehabilitacyjnym w Krakowie. Ma jakiś drobny uraz – odrzekł Dawid.
Miranda posmutniała na moment, ale po chwili przypomniała sobie zdjęcie Maćka z piękna dziewczyną obok.
-może wpadniecie do nas? Spędzimy czas jak za dawnych czasów. Pooglądamy jakieś ciekawe filmy. Może Manuel też wpadniesz, co ? – pyta Ellie spoglądając na Austriaka.
-jasne ! Czemu nie ! – odpowiada Manu uśmiechając się serdecznie.
-to wpadnijcie wieczorem – odrzekła Miranda puszczając oczko do skoczków.


Kiedy skoczkowie już się oddalali od Ellie i Mirandy, dziewczyny od razu przedyskutowały cała sytuację.
-co za przystojniak ! – mówi Ellie spoglądając w niebo z jakaś nadzieją.


-Gregor?
-NIE ! Ten Manuel. Ciekawe czy jest wolny… ale uśmiechnął się do mnie, nie? Uśmiechnął? – pyta podekscytowana Ellie.


-rozbierał cię wzrokiem – śmieje się Miranda.


Ellie dała siostrze kuksańca w bok.
-a co z Piszczem?
-a nawet nie mów ! Dowiedziałam się pod Poldiego, że Łukasz ma żonę ! Kolejny nieudane zakochanie…
-kupcie mi watę cukrową – mówi Lewy z ogromną powaga na twarzy.


‘ Za jakie grzechy, za jakie grzech ‘ – powtarzały w duchu siostry.

W TYM SAMYM MOMENCIE:

-gdzie my jesteśmy ?  - mówi z przerażeniem Bastian rozglądając się dookoła.
-w Zakopanem ! Cudowne miejsce, prawda ?  - mówi Erik ciągnąc za sobą walizkę.


-o fuu, czujesz? – pyta Bastian zatykając sobie nos.
-przestań ! Swojskie zapachy – śmieje się Erik do kolegi.


-gdzie jest tak właściwie dom twojej kuzynki?
-a ja wiem ! – mówi Erik patrząc w mapę.
-zadzwoń do niej – proponuje Bastian siedząc na ławce.
-nie mam numeru. Nawet nie wiem gdzie jest jej dom – tłumaczy się Erik.
-powiedz, że żartujesz? Niby jak ją odnajdziemy w tym miejscu !? Po co ja się zgadzałem tu w ogóle jechać? – mówi zażenowany Bastian.
Piłkarze znajdowali się koło jakiegoś lasu. Nie dość, że podróż lotem ich wykończyła to teraz stali pośrodku jakiejś polany, szukając drogi do centrum miasta.
- patrz ! – mówi Erik wskazując palcem na zbliżając się bryczkę – ktoś jedzie.
 Erik podbiegł do mężczyzny wymachując do niego rękoma. Nagle koło chłopka zatrzymała się bryczka napędzana dwoma końmi z przodu, a tuż za nimi siedział stary mężczyzna po sześćdziesiątce w ludowym ubraniu.
- Witojcie po góralsku HEJ ! – mówi staruszek ściągając z głowy swój kapelusz.
-cześć – mówi Erik.
-co wyście tu robić? Zgubieta się czy jok ? -  pyta góral.
-ja z moim kolegą  - Erik wskazał na Bastiana – chcielibyśmy dostać się do miasta, poszukujemy mojej przyjaciółki, Bastian nie wie, że jedziemy do Mirandy i jej siostry, rozumiesz? Chce pogodzić Bastiana z Ellie – Erik w ciągu minuty opowiedział pół życiorysu o sobie.
-czego wy ode mnie chcieć? – pyta góral patrząc prosto w oczy Erikowi.
-chcieć zawieść mnie i Bastiego pod dom Mirandy. To są córki Almy Rey. Wie może pan gdzie znajduje się ich dom?
-A NO pewnie, że wiom ! Ale nie ma nic za darmo – mówi mężczyzna pokazując gestem palców, że chce pieniędzy.
- Bastian wyskakuj z pieniędzy – Erik zwrócił się do swojego kolegi.
Po chwili Bastian zapłacił starcowi i wkrótce piłkarze znaleźli się już na pojedźcie górala.
-WIOOOOOOOO  - mówi mieszkaniec do swych klaczy.
-zapłacisz mi za to – mówi pół żartem pół serio Bastian.


POD WIECZÓR:

-dobrze, że Lewy już sobie pojechał – mówi Ellie krzątając się po domu, sprzątając przy tym mieszkanie dla gości.
-a gdzie jest właściwie Poldi ? – dopytuje Miranda szykując przekąski.


-poszedł do klubu, powiedział, że wróci jutro – śmieje się Ellie.


Stuk, puk, puk.

Zaczęły się pukania do drzwi. Ellie postanowiła je otworzyć. W nich ujrzała oczywiście Janka, Dawida, Manuela i Piotrka. Ellie pokazała gestem, by weszli do środka.
-przynieśliśmy coś na popitkę – mówi Manuel pokazując potrójny czteropak piwa.
Po chwili wszyscy weszli do salony, gdzie przywitała ich Miranda, która próbowała uruchomić DVD.
-to co oglądamy? – pyta Dawid siadając na kanapę.
-może ‘’ Piła 6 ‘’ – proponuje Piotrek.
Miranda nie wiedziała, czy Pietrek mówi poważnie, ale postanowiła, na życzenie włączyć horror. Nagle Ellie weszła z ogromnym arbuzem.


-to co, jemy? – śmieje się przy tym niemiłosiernie Ellie.
Kiedy każdy siedział już na kanapie DVD w końcu się uruchomiło.







-aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa ! – krzyczy Piotrek zasłaniają przy tym oczy, by nie widzieć ekranu telewizora.
-Piotrek… to na razie reklamy – mówi zażenowanym głosem Dawid.
-chciałem rozluźnić atmosferę – kłamie Piotrek, spalając się ze wstydu.


Po paru minutach film już się zaczął. Dawid postanowił zgasić światło, a w tym samym czasie Ellie usadowiła się koło Manuela, natomiast Miranda koło Pietrka i Janka. W połowie horroru Janek skoczył do kuchni po popcorn. Chłopak jak i reszta skoczków czyli się bardzo swobodnie w mieszkaniu Ellie i Mirandy. Od dzieciństwa przebywali tutaj. Kiedy ‘ Piła 6 ‘ naprawdę się rozkręcała siostry były coraz bardziej przerażone. Żałowały, że puściły tak straszny film o tak później porze, jednak nie chciały pokazywać po sobie lęku.
-słyszeliście to? – pyta Miranda z przerażeniem.


-ale właściwie to co mieliśmy słyszeć? – pyta Piotrek.
-niee, nic – zdawało mi się mówi zdezorientowana dziewczyna.

W TEJ SAMEJ CHWILI:

-dziękujemy – mówi Erik, mężczyźnie, który powoli oddała się ze swoją bryczką od domu Almy.
Erik i Bastian stali przed ogromnym. Było już naprawdę bardzo ciemno, dlatego nie mogli rozszyfrować jak piękny jest dom. Piłkarze widząc, że furtka jest otwarta postanowili wejść na posesje, ciągnąć za sobą walizki na kółkach.
-moje ubrania przesiąknęły gnojem – odrzekł cicho Erik wąchając siebie.
-OMG ! – panikuje Bastian – wszedłem butem w coś śliskiego.


Bastian podniósł swoją stopę, by ujrzeć jej stan. Po chwili poczuł, że jego podeszwa od buta totalnie śmierdzi.
-kurze gówno ? – dziwi się Bastian – ja tutaj oszaleje! Nie mówiłeś, że twoja kuzynka ma farmę.

 NAGLE:

-ej, teraz ja to słyszałem !  - mówi Ellie z przerażaniem – ktoś jest na naszym podwórku.


Mirandzie i Ellie napłynęły łzy do oczu. Jedynie skoczkowie zachowali zimną krew. Manuel mimo tego, że nie znał dobrze Ellie postanowił ją przytulić, bo widział w jakim potwornym jest Stachu. Mirandę natomiast objął Dawid, a po chwili do nich dołączył się też Janek. Pietrek natomiast spał jak zabity.
-może to Alma? Nie można podejrzewać zawsze o najgorsze – pociesza Janek dziewczyny.
Nagle rozpoczęły się stukania we drzwi. Nikt nie postanowił jednak ich otworzyć. Po paru sekundach stukania, ktoś nacisnął klamkę u drzwi.
-zapomniałam ich zamknąć ! – panikuje Miranda.
Manuel, Dawid i Janek postanowili chwycić za jakiś ciężki przedmiot do obrony. Manuel trzymał kija bejsbolowego, Dawid flakon do kwiatów, natomiast Janek miał w rękach patelnię. Kiedy kroki były już prawie w salonie skoczkowie postanowili na raz, dwa, trzy zaatakować włamywaczy. Nagle ktoś zapalił światło.
-ATAKUJEMY ! – rozkazuje Dawid


-NIEEEEEEEEEEE ! – krzyczy Ellie


– wracajcie - mówi Miranda - my ich znamy ! 



- to jest ta twoja kuzynka !?!?!?!?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.